Mam dość bycia lekceważoną. Niewidzialną. Ignorowaną. Taken for granted.

Chcę być potrzebna. Poszukiwana.

 

Od jakiegoś czasu szukam w sobie i dookoła siebie czegoś, co ludzie mogliby ode mnie potrzebować, po co by mnie szukali. Na razie bezskutecznie, ale może jeszcze się znajdzie.

 

No i co, że zatrzyma się, włoży głowę przez szparę w drzwiach właściwie tylko po to, żeby się ze mną przywitać. A ta dzisiejsza akcja z pieniędzmi na kino to co? Co to, kurwa, za pamięć złotej rybki? Naprawdę niczego jednak ode mnie nie chcesz? Kurwa, no przecież praktycznie już jestem Twoja. Musisz tylko wziąć… Nie chcesz?