joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 12.2014

Everyday.

 

 

 

Czy *świąteczny_hug* z nim można uznać za jakiś postęp?

Czy fakt, że po świątecznym „monte” mocno, mocno krążył po okolicy, jest w jakiś sposób optymistycznie nastrajający?

Tak czy inaczej, zobaczymy po piątym (nie daj Boże, siódmym).

I, serio, dlaczego mam wrażenie, że jego też nie wszyscy (/niewiele osób) traktują like a real person?

Umowa przedłużona, zostaję  - przynajmniej wg tego, co podpisałam – na najbliższe trzy lata.

 

Jako osoba wiecznie przecież poszukująca uciechy, atencji i uczucia,  uśmiecham się, wyszukuję wzrokiem i pod każdym pretekstem kieruję swe kroki w stronę (lub chociaż okolice) biura Kolegi.

Minął ledwie tydzień, odkąd się dowiedziałam, że jest wolny. ALE. Ma swoje TopTwo. And I ain’t in it. Staram się za to utrzymać korzystne stosunki z nimi, kierując się starymi „życiowymi prawdami” z Cruel Intentions.

I choć wiem, że w walce bezpośredniej nie miałabym szans, jakoś nie powstrzymuje mnie to przed [2. akapitem]. Choć to wczorajsze oddanie ładowarki było wyjątkowo niezręczne z mojej strony. Serio, dwa słowa plus przekazanie „do rąk własnych”… nawet nie jestem w stanie powiedzieć, co mogło wyrażać moje spojrzenie, jaki uśmiech „nastawiłam”! Powinnam więcej się odzywać chyba. One z nim non stop trajkoczą, kiedy do nich przychodzi.

 

 

I jeszcze miałam dwa sny w tym tygodniu.

Pierwszy: wigilia pracownicza, ale jakby w wersji bardziej „prywatnej”. Siedzę(?) koło niego, gadamy z podtekstowymi spojrzeniami i uśmiechami. Ktoś go woła (jakiś facet chyba), on wstaje (ja z jakiegoś powodu też stoję) i kiedy mnie mija, objeżdża dłońmi moją talię i ramiona.

Drugi: jest przeziębiony (był w piątek; dlatego ominął nasze wyjście), ale po godzinach w biurze się nim zajmuję. Śmiejemy się, gadamy, leżymy na jakiejś półkanapie-półłóżku (coś może jak wielka płaska pufa). Atmosfera fajna, więc siadam nad nim – zero protestów – śmiejemy się dalej, po czym składam na jego ustach szybki pocałunek. Przerywa go, gęsto tłumacząc, dlaczego.

Budzik.


  • RSS