joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 9.2014

Ucisk w brzuchu i lekkie zawroty głowy, kiedy znowu tam jadę. Znowu o tej godzinie, żeby może serduszko nieco podskoczyło.

(droga Esko Rock, za dobrze wiesz, co mi puścić w tym momencie…)

No i kiedy już się zbieram do wyjścia, pojawia się, a mi znowu chwilowo resetuje się mózg.

Nie wiem, po co to robię, w końcu nie ma to najmniejszego sensu, może nawet od początku nie miało. A odwiedziny powodują jedynie zwiększone zachmurzenie i tęsknotę. Boże, jak tęsknię za wczesną wiosną…

 

Na koniec zawsze zostaje tylko żal.

Ale dziękuję za tego kopa. Był mi bardzo potrzebny.

Momentalnie wzrosła motywacja do rozsyłania cefałek.

Któregoś dnia przy gnijącej atmosferze wyjęczałam, by wreszcie zaczęli się do mnie odzywać… i dosłownie kilkanaście minut później odebrałam telefon zapraszający nazajutrz na interwju.

Dwa dni później był następny, potwierdzający przyjęcie mnie do pracy.

Czekając na A na przystanku pod stadionem ledwo powstrzymywałam łzy. Nieodwracalny, ostateczny, definitywny koniec. Ale i tak za długo to trwało.

Przemiłe były reakcje piłkarzy. Naprawdę było widać, że mnie lubili, a to zawsze dobrze wiedzieć.

Dziewczyny zorganizowały pożegnalne wyjście i prezenty. Ekipa była dokładnie taka, na jakiej mi zależało.

Pomijając fakt, że zaczęłam odczuwać powrót karmy sprzed roku.

 

Tydzień temu byłam na badaniach wstępnych. Ogólnie wszystko gra, tylko podczas ostatniego badania stetoskopem coś pani dr nie pasowało i zaleciła przyjrzenie się sprawie.

Problemy sercowe?

O, ironio!


  • RSS