Dwubiegunowość.

Lepiej, kiedy jest, czy lepiej go nie widzieć? Wodzić oczami, wołać nimi, czy szukać i nie znajdować? Spotkać i nie wycisnąć do sucha okazji, czy nie mieć jej wcale?

 

Jest tak czarujący, tak „flirtowny” – zwłaszcza, kiedy w pobliżu nie ma… tak naprawdę nikogo (P. absolutnie nie przeszkadzała ^^ B. też :D). A ten uśmiech rozczula i odbija, wywołując lustrzaną reakcję u mnie. I weź się potem, człowieku, skup na filmie. Impossibru.

 

A teraz zniknie. Skądś to znamy, hm?