Po wyjściu z teatru często potrzebuję trochę czasu, nim dojdę do siebie. Po Hair – już po raz drugi – nieco więcej.

Wciąż nie jestem w stanie ruszyć dupy, więcej niż raz. Rozmiękczam się i brzydzi mnie to. Nie chcę być jak te paskudne babska z programów pseudo reality, ale nawet to mnie nie motywuje. Bo motywacja to jakiś cel na przyszłość, a ja wciąż jej nie widzę. A nawet jeśli (choćby ten cholerny włoski…), to – jeszcze mam czas. W końcu trzy lata to sporo. Jak dla mnie – nawet wystarczająco, żeby w tym wymiatać. W końcu akurat to potrafię.

Czuję się tak cholernie, kurewsko niechciana. Gdzie jest ten błysk w oku?

♪ Metro Szyba