Którejś grudniowej nocy obudziłam się. Ocknęłam się na siedząco, z niemal całkowicie zerwanym ze ściany zdjęciem w dłoniach. Nazajutrz przyjrzałam się reszcie zdjęć, które powiesiłam, niektóre bardzo dawno temu. Stwierdziłam, że równie dobrze mogłabym je wszystkie zerwać i wyrzucić. To już minęło. I nic dla mnie nie znaczy.

Z okazji świątecznych porządków przejrzałam i uporządkowałam szuflady. Znalazłam płyty z filmem oraz zdjęciami ze studniówki i sentymentalizm powrócił.

Odnoszę wrażenie, że Oskar miał rację. Wszystkie złe i niecne uczynki odznaczają się na twarzy. Wiecznie marudzę, że w liceum byłam ‚taka ładna’, a teraz… Teraz bywam ładna. A to i tak rzadko. Choć ostatnio słyszałam, że jestem ‚śliczna i onieśmielająca’. Z racji miejsca, czasu i okoliczności nie potraktowałam tego zbyt poważnie. Jednak gdy wreszcie znalazłam się w domu, zastanowiłam się nad tymi słowami. Co mi po tym, że… skoro i tak… i przecież…
Następnym razem na wyjście założę po prostu duży dekolt. Wolę, żeby mój ‚rozmówca’ się weń wgapiał niż pierdolił takie od-rzeczy. Dzięki temu i jemu będzie miło, a i ja będę miała spokojną głowę.
Tego typu wynurzenia powodują, że się nad tym zastanawiam, a wtedy pytam siebie dlaczego no? dlaczego? i przeglądam w głowie statystyki, w których moje imię i nazwisko figuruje gdzieś na szarym końcu. Co gorsza, nie zmienią się one zbyt prędko, bo wystarczy jedno podejrzenie, że zauważyłam coś cieplejszego – i natychmiast następuje przemiana w wynudzonego mopsa. Bo chyba jednak nie mam na to ochoty…

Mam za to przeogromną ochotę na kolejne spotkanie KK – Reso. Obyśmy wygrali, wtedy łatwiej będzie Go dorwać. Choć ostatnio już mogłam to zrobić, gdyby nie to, że oślepłam i nie wiedziałam, że to On (a nawet przystanął, gdy nas zobaczył…), a Aśka nie raczyła mnie wypchnąć, żebym mogła odstawić piękne, klasyczne Jezioro Łabędzie na posadzce Azotów. Dlatego wyrwę Ją na play-offy. Olka też powinna się zgodzić. Szkoda, że Karola i Stefan mieszkają tak daleko, wtedy miałabym już niemal gwarancję dorwania, a wręcz i wyrwania, a także siarę w gratisie. Cóż, następna będzie w takim razie dopiero w czerwcu. Już się nie mogę doczekać.

Kto by pomyślał, że mówienie wprost, prostymi słowami i trochę prawdomówności poprawia pamięć? Cieszy mnie to, bo to znaczy, że dotrzymujesz słowa. Ja nawet pamiętam, kiedy padły te słowa, ta obietnica. I co stało się potem, i jeszcze później. I jeszcze później.
Jak szczęśliwa się poczułam, kiedy zorientowałam się, że naprawdę mam to już gdzieś.