Jak by to ładnie określić…

Powtórka z ub. wakacji.

Może tylko, że (mam nadzieję) już nie zachowuję się jak taka straszna idiotka.
Reszta mniej więcej podobnie.

W gruncie rzeczy, to szczerość jest dobra. Zdecydowanie uspokaja.
I nie chroni przed rękami.
Tu zdecydowanie maluteńkimi literami: ulga. Niezagrażanie jest okropne.

I chyba wpakowuję się w – na razie przynajmniej – oczny zakupoholizm.
Zdecydowanie za dużo wizażu. Ale keratyny i kokosa już nie oddam!

♪ Buckshot Lefonque Another day,  The Crackers Waiting for you