Nie tak.
Zdecydowanie dużo „nie”.

Święta były straszne, nawet podwójnie. Bardzo w środku. Na zewnątrz tylko woda. Patrzysz w ścianę, a ściana za okno, wystawia się do słońca. Nie powiesz za niego, bo do cholery nie możesz go wyręczać, ale jednocześnie czujesz się zdrajcą. Dziesiątki niespodzianek z kamienną twarzą.
Jedyny plan przedletni upadł. Pozbywamy się balastu.

Dyktatorom niech będą dzięki za oversize’y. GaGa ma rację – trzeba zakrywać. Niech widać będzie tylko rozpromiennik, zamiast „z”, „s” i „r”.

„Ja nie mam siły, by być całym twoim światem!”, krzyczy Izka. I jasne.

Jest czarno. I gorzko.
Jak cudownie gorzko, że i tak wszystko już było.

Yeah yeah yeahs Runaway, Bloc party Signs.