W laboratorium czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Oczy mi się świecą. Moglibyśmy mieć tylko to.
Miast tego środowe i czwartkowe noce więdnę przed kompem licząc i nie licząc, myśląc i wpatrując się bezmyślnie w tabelki, w akompaniamencie cierpliwych i niecierpliwych tłumaczeń. A niech sobie poużywa, muszę się tego porządnie nauczyć. Taka cena.

Wiosna-wiosna i wiosna dają dużo uśmiechu i mocy. Spoglądam w oczy.
Parę miłych słów i przejazd autobusem, który przypomniał ważny cytat z Doriana Gray’a.

Tym razem jasny popielaty blond. Bez zdjęć, bo jakoś mnie to już średnio bawi.

Niby okej, ale wciąż nie zapraszają mnie na niedzielne herbatki.
Bardzo w stylu starej gwardii. I o co chodzi, nie wiecie, bo wciąż kocham się w Recie.

Ale wracam.

Mimo wszystko, imponujące tempo.

(z wizyty w WZ:
Ktoś-zza-pleców: Mmm… może jednak zostaniemy?
I: Chłopcy, my już jesteśmy pełnoletnie.)

OST Garden State + Travis Love will come through & Lady GaGa Beautiful dirty rich