Na wstępie określę może dwie rzeczy:
1. ulegam tu nowej modzie liryki absolutnie niebezpośredniego zwrotu do adresata, skądinąd, szaleńczo wkurwiającej;
2. zastrzegam sobie maksymalny subiektywizm (z perspektywicznym sarkazmem) – czytaj: teoretycznie większość zdań poniższych powinna rozpocząć się od słów „mam wrażenie, że…”.

Jestem tą złą.
Jestem tą złą, ale też w gruncie rzeczy jestem szczęśliwa, bo urodziny spędzę w miejscu, w którym naprawdę chcę być, z kimś, kto nie będzie mi suszył głowy. Nie będę musiała widzieć tych spojrzeń (i sama takowego przybierać) pt. „ohmigod, czuję się cholernie nie na miejscu” ani wysłuchiwać ‚życzeń’ podobnych do świątecznych. I to właśnie chyba czyni mnie złą. Taką ogromną egoistką.
Podobnie jak zapauzowanie jednego życia, zanurkowanie w drugim i pływanie w nim dopóty, dopóki albo nie odnajdę wraku Titanica, albo mi płuca nie wysiądą. Znalazłam Titanica, w środku kilka perełek i przynajmniej dwa naprawdę duże skarby. Źle? Źle.
Zła jest ta pauza i zajmowanie się sobą. Mimo iż zapauzowani wiedzą, że pauza była potrzebna. Oj, orientowali się doskonale, nim zapauzowani zostali. Więc czy naprawdę powinno ich dziwić, że potrzebowałam tego czasu?
A oni zwątpili.
Zwątpili w to, że mogą przyjść, zobaczyć się, porozmawiać.
Okej, chcieli pomóc. Ale w czym pomóc? Ze starymi problemami musiałam uporać się sama, innego sposobu nie było.
W nowych kłopotach. W całkowaniu?
Tak jak mówiłam, poza uczelnią praktycznie nic się nie działo. Nic, co by zajmowało moje myśli na odrobinę dłużej.
Skąd miałam wiedzieć, że przez ten czas niemal u wszystkich innych ludzi powyskakują cięższe czasy? Ktoś mi powiedział?
I od kiedy gadugadu jest dobrym miejscem na Rozmowy? A właściwie to nie Rozmowy, tylko poważne monologi.
Nie jestem dostępna 24/7, czasem nawet jestem (i będę!) zamknięta na świat zewnętrzny przez dwa tygodnie, ale czy to znaczy, że nie znajdę godziny na spotkanie?
Dlaczego jeśli masz problem ze mną, to nie powiesz tego mi – tylko komuś innemu i dopiero ten ktoś mi o tym powie? Boisz się konfrontacji? Ja też. Ostatnio, na chwilę przed, byłam gotowa wyciągnąć pazury i w każdym momencie zaatakować. W porę opamiętałam się, że przecież to przyjaciela chcę gryźć. I podkuliłam ogon.

I wreszcie finał:
Dlaczego, do cholery, tak we mnie zwątpiliście? Czy w poprzednich latach mieliście jakieś powody?
Rozumiem, że ostatnie miesiące totalnie zawaliłam, ale ja też proszę o zrozumienie.
Wiecie, jak okropnie jest od WAS słyszeć/czytać takie rzeczy?

Jestem tą złą.
Bo nie jestem jasnowidzem. Bo studiuję. Bo próbowałam odzyskać balans.
Fair?

***

Wciąż się uśmiecha.

Jestem na drugim semestrze. Bez większych problemów, ale też nie bez poprawek. Jednak wygląda na to, że mogę pożegnać się z badaniami.

Lady GaGa Again again, Interpol Narc, Nelly Furtado Explode