Jak na osobę, która drugie koło z fizyki napisała na (słownie) zero punktów, całkiem dużo na nie umiałam. Wszystkie zadania z quizów, sposoby, wzory znałam na pamięć. Owe zero utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że mój „zazwyczajny” szczęśliwy traf mnie opuścił. Nie wiem, na kogo się przeniósł, ale żądam zwrotu.

Poza tym to śnieg pada albo leży. Jest mokry i nierzadko trudny do przejścia.
Na całe szczęście po zajęciach głównie jestem w domu, więc przeprawy ograniczone zostały do minimum.
Przede mną weekend pełen algebry, analizy i chemii. Marzenie. Umieramy wszyscy na imprezę pokołową. Będę musiała uważać, by nie popaść w oczywistość. Tzn. mam nadzieję, że będę musiała. No, powinnam musieć.
Doznaję klasycznego subiektywizmu rzeczywistości. Nie stwierdzam braku winy własnej, tylko niebrak winy niemojej. „Winy”, właściwie.
Jestem nieco samotna.
Ale i tak teraz jest mi to na rękę.
I nadal nieprzyjemne mi patrzenie.
To już trochę nudne.

♪ Cyndi Lauper Time after time, Faithless Addictive, Rose Royce Wishing on a star, Edyta Górniak Nie proszę o więcej