joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 5.2007

Joanna jest niezdecydowana. Jest niezdecydowana popełnić głupstwa. Dobrze? Jak dla kogo. I zależy, które zło nazwać głupstwem. (No i oba kuszą).

Pani w Tesco zmierzyła mnie wzrokiem i bez słowa skasowała dwie puszki. Mój wiek już widać?
Tomasz, widząc Ferrari (boskie, nie powiem), podeptał mi buty.
Paweł, po trzecim Żubrze, zapytał ‚oburzony’: „jak to, a mnie nie kochasz?!”
Ja was wszystkich, chłopcy, kocham.
Maybe that’s the problem?

SP_A1878.jpgDSC03122.JPGDSC03134.JPGDSC03137.JPGSP_A1883.jpgNie ma jutra i nie będzie jutro też.

♪ Lighthouse Family Ain’t no sunshine

Suerte

3 komentarzy

Ostatnio zapomniałam posolić ryżu. Po raz pierwszy w życiu.
Nie cierpię, gdy ktoś rozmawiając ze mną rozgląda się na boki i kompletnie mnie nie słucha.
A w sobotę zmokliśmy. Odrobinkę. A mówiłam mu, że będzie padać.
Oczywiście ;)

SP_A1468bb.JPGSP_A1416.jpgSP_A1519.jpgSP_A1534.jpg

Wiesz, Dejb. Zastanawiam się, czy nie przyjechać… :)

„Gratuluję, ładne ciacho”. Rozwaliłaś mnie ^^

♪ Anita Lipnicka, OST Salaam Namaste

Najlepszym sposobem, żeby zapomnieć o wszystkim-wszystkim oraz każdym-kto-niepotrzebnie-życie-zakłóca jest wyjazd za granicę.

Wymiana była konkretna i ciężka. Bo, kiedy zbiorą się ludzie (w domyśle: nastolatki), którzy mogą już wszystko, to robią wszystko.

Berlin jest fantastyczny. Ogromny, zielony i shopful. Brema piękna i bajkowa – zwłaszcza Schnoor. Sulingen jest małe, ale bogate i wie, jak się bawić. Oj, wie.
Ani razu się nie wyspałam. Bo ciężko, gdy wraca się do domu o 4, a wstać trzeba około 7-8. Oglądałam niemiecką telewizję – w tym me ulubione Deutsch-MTV – zwiedzałam Reichstag, imprezowałam w Kremlu i poznałam wspaniałą tradycję Orimarschu. Kto powinien, wie, o co chodzi.

No i, oczywiście:
Ich nehme dein Koffer, wenn du mir ein E-Mail schickst…
(Już mi odpisał :))

A tu, kochani, macie przykładowe zdjęcia. Bo za dużo ich, by umieszczać w notce.


  • RSS