joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 12.2006

Żyć mi się chce.

Wkręcam się w kolorowy świat indyjskich filmów, nie mogę doczekać się każdych kolejnych tańców i znowu emocjonuję rozgrywkami PLS.
Kajal, sweterek, plotkara9.
Dostaję to, czego chcę… i mam nadzieję, że ta passa się utrzyma, bo jutro zanoszę Moje Pierwsze CV.

„Ktoś Cię wspomina”
O, Tymbarku Wszechwiedzący!

♪ Santana i Beyonce

Oczywiście, w głosowaniu wygrał tancerz. No to szukamy ;)
I robię brzuszki. Cały czas dzień drugi a6w. Żeby się nie zniechęcać.
I hiszpańskiego bym się nauczyła ^^

* Dwa nowe linki, w jednym nowa fota ;)

Kompletnie nie rozumiem tego całego zamieszania, „Seksafery”. Kobieta ujawnia, że spała/ma dziecko z Kimś Tam, żeby dostać/utrzymać pracę. No i super. Nielegalne, niemoralne, etc etc. To zabawne, że tak bardzo tej pracy chciała, żeby to zrobić. A teraz to rozgłasza. A małżonki Panów Posłów są zachwycone, że „jeszcze mogą”. Brawo.
Mniejsza z tym.

Przejeżdżam co rano przez skrzyżowanie z ogromnym billboardem Plusa ze zdjęciem siatkarzy. Uśmiech mniej więcej do następnej przecznicy.
W szkole na ogół dobry humor – po nerwówce poprzedniego tygodnia, ten obecny to istny luz – jedynie dwie kartkówki i dwa sprawdziany. A średnia w najgorszym wypadku 3,92. Ale może być i 4,07. Zawsze powtarzałam, że może i nic nie robię, ale za to z jakimi rezultatami!
A w ubiegłą sobotę miałam występ. Fantastycznie. Najpierw korki na Kromera, potem zmiana stroju, makijaż i fryzura, nerwówka i pomyłka w czaczy. Ale było naprawdę fajnie :)

Raz na jakiś czas w życiu przydaje się taki silniejszy bodziec.
Ostatni taki miałam w poniedziałek – pani Gosia nie przyszła i miałyśmy zastępstwo z panem Radkiem. O rrrany. Jak On się rusza, jak tańczy!! Czyste mrrrrry.
Miałyśmy sprawić, żeby „ta samba nie była taka grzeczna”. Mam wrażenie, że na tych zajęciach zrobiłam mały postęp ^^ No i chodziłam nakręcona cały wtorek i pół środy ;)

Chłopcy, zapisujcie się na tańce do szkoły/klubu. Naprawdę warto. Niejedna dziewczyna pokroiłaby się dla faceta, który umie tańczyć (a już zwł. dla takiego, co się TAAAK rusza ^^ )

No i mam teraz dylemat:
Szukać sobie sportowca czy tancerza?

Wtorek, przerwa przed PP. Zbiorowy wybuch radości. (Na całym niemieckim siedziałam jak na szpilkach, w oczekiwaniu na jakiekolwiek wieści z Japonii). „Mogą nam obciągnąć!”
Środa, w 113 stoję z uśmiechemna twarzy. Ludzie spoglądają podejrzliwie. I co z tego. Przed historią piszczę na korytarzu (trwa 2. lekcja) i rzucam się w ramiona Anicie.
Sobota. Wielka radość. Niezadowolenie z dyspozycji chłopaków, ale i euforia. W końcu to medal.
Niedziela. Powątpiewanie, a w końcu przyznanie sobie racji ze smutkiem. To nie był dobry mecz. Ale podczas dekoracji uśmiech powrócił. To przecież Brazylia. To medal! To fantastyczna gra przez 10 meczy, to ogromny sukces.
Nie rozumiem rozczarowania ludzi. Spodziewali się cudu?
Najsmutniejsze dla mnie było tylko to, że podczas dekoracji to właśnie my byliśmy tą jedyną drużyną, która przegrała. W dodatku – let’s face it – w nienajlepszym stylu. Szkoda.
Strasznie Ich kocham :))) Uwielbiam za te emocje, które mi dają, za to, że dzięki Nim odnalazłam kolejną swoją miłość :)
(Orientuje się może ktoś, ile kosztują bilety na LŚ?)

Do przyszłej środy (13.12.) mają być ołówkowe oceny. Lepiej nie wspominać, jakie, tylko od razu się zastrzelić.
Natłok wszystkiego.

Oduczam się przegryzania. Bo, wiecie, otherwise I’m gonna be fat one day


  • RSS