joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 10.2005

Kochane, niezadowolone społeczeństwo. Jakim cudem wygrał w wyborach koleś, którego twarz przypomina pączek? Zwłaszcza na tym plakacie, na którym Pan-Który-Ukradł-Księżyc siedzi bodajże w bibliotece. IdiJotyzm. Tygrysek powiedział, że jak poparł go pan Lepper, procenty Samoobrony przeszły na Pączka i takim cudem został panem preziem. Też mi. Naprawdę jest ktoś, kto bierze serio tego wysolaryzowanego gościa? A jednak.
A teraz wszyscy niezadowoleni.
Nawet się nie dziwię.

Poprzedni tydzień zaczęłam o niebo lepiej, niż ten. No, ale dzisiaj mam pierwsze tańce, więc jeszcze wszystko się może odkręcić (chociaż do nauki fizyka, biola i angielski. Gott…).

A co do komentarzy – kochane moje, czy ja twierdzę, że jestem skromna? Zresztą napisałam, że się rozbestwiam ;)

„społeczeństwo k*wa wybrało”

wkraczamy na grząskie tereny. kuszące, lecz bardzo zdradliwe. trzeba uważać na siebie i zachować zimną krew. ale czy się uda? oby.

Zimno mi

Stałam się osobą oplotkowywaną. Co śmieszne, nie przez nową klasę (no dobra, o tym przynajmniej nic nie wiem), lecz przez krąg „starszych” znajomych. Tj. tych z gimnazjum.
Na jaki temat rozmawiają?
A taki: „ja + Tygrysek = ??”.
Hm.
I do tego te wstrętne jędzowate plotkary spotykają się za moimi plecami. I to „w kilka”. A ja nie mam czasem do kogo porządnie gęby otworzyć, żeby sobie pomonotematyzować! I częściowo – BARDZO częściowo – wyżywam się na półprzypadkowych osobach. A jak już spotykam którąś z tych wstrętnych jędzowatych plotkar*, natychmiast niemal słyszę pytanie związane z Tygryskiem! No zwariować można!
Dziewczynyyy, nie macie już o kim gadać? ;) A tak w ogóle to jakie są najnowsze ploty? I kiedy mnie na spotkanie swego Kręgu zaprosicie, żebym się czegoś mogła dowiedzieć? ;P

* no dobra, to nie tylko dziewczyny. Koledzy – typu Paweł, Tomasz – też pytają. Dżiz :D

Zapisałam się na tańcowanie. Latynoskie tańcowanie. Mrrrau :) Nie mogę się doczekać poniedziałku, pierwszych zajęć – zaczynamy od salsy i cha-cha-cha.
czyli: spełniam swoje marzenia…

A ten tydzień rozpoczął się b. miło. Może uda się tak częściej…? ;)

A na jakąś jesienną melancholię czy doły, czy też na podtrzymanie rewelacyjnego humoru polecam płytę No Doubt Rock steady. Znowu ich wróciłam na Winampa. I Joss też :)

A ja chyba powoli wracam do stanu sprzed ~półtora roku. Z góry współczuję Mir – wybacz mi to moje mono… no, ale co ja poradzę? ;*

I w końcu obejrzałam sobie dzisiaj Madagaskar. Nie podobał mi się. Nie zajął mnie – pewnie dlatego, że znacznie bardziej wciągnęło mnie „myślenie o niebieskich migdałach”, jak to się dawniej mówiło ;)

Aha, i ponoć rozbestwiam się. Co to liceum ze mną robi? ]:->

i jakim cudem kobieta z chemii nie postawiła mi jeszcze żadnego plusa? Przecież to zawsze ja zgłaszam się, żeby coś powiedzieć na lekcji! (tak, nie zawsze – uogólniam :P ) Za grosz wdzięczności! :D

No to smok wszystkim :*

już ostatni dopisek: piosenka tygodnia – Pussycat Dolls: You don’t see me. Pikna ballada – ale, uwaga, może mieć tendencję do dołowania! ;)

Dezintegracja

10 komentarzy

Plotkara zakupiona na allegro w środę przybyła wczoraj wraz z listonoszem. Jetem zaskoczona – na tusz niwealeszrewoluszyn czekałam koło tygodnia. Strasne, wiem. Książka rewelacja, pochłonę w dzień, dwa. W końcu to o plotkach i manhatanśkim haj-lajfie.
Ale nie o tym miałam.

Wiecie, w Szklarskiej nic nie ma. Dwa wodospady i zakręt śmierci. No i góry. A góry są be.
Zaliczyliśmy i Kamieńczyka i Szklarkę i zakręt i nawet jedną górę.
Co było najlepsze? To, że pensjonat położony tuż przy Muzeum Ziemi? To, że nie większość z nas nie miała tam zasięgu? To, że przypadkiem wspięliśmy się na jakiś tysięcznik? Nie, nie to :>
Najlepsze było zbiorowe oglądanie M jak miłość i meczu oraz ognisko. Wtedy było fajnie fajnie.
Plus to, że Kacper obstawiał, kto strzeli bramki i wszystkie trafił.
Plus nasz zbiorowy okrzyk dezaprobaty na widok ogolonego serialowego Kamila.
Plus śpiewanie i granie piosenek typu Teksański i Włosy w niewielkim pokoju trzy-osobowym przez chyba całą klasę.
Plus 14-minutowy „dowcip” o murzynach. Plus „wejście dżdżownic” i chłopcy walający się tu i ówdzie po naszym łóżku na naszych nogach, tyłkach i plecach.

A najgorsze było to, że integracja wcale nie nastąpiła. Nie całościowa. Wręcz przeciwnie – rozpoczął się podział na grupki. I objeżdżanie. Ojaaa, to była prawdziwa porażka – wszystkie dziewczyny się wzajemnie objeżdżały. Ja się starałam trzymać od tego z daleka, bo w takim kręgu mnie to nie bawi.

W czwartek nastąpił powrót. Ledwo wyszłam z autobusu 113 przy kościele, lecę szybko szybko do domu, by jak najmniej spóźnić się na półmetek Tomasza. Wlatuję do domu, rzucam wszystko byle jak i wydaję mumii i bratu komendy, co mają zrobić – no bo ja się spieszę przecie! Co dziwne – usłuchali.
Vulevu w życiu sama bym nie znalazła. Takie zamaskowane to-to jest, że ja nie mogę. Muzyka? Typowa – techno, r’n'b i nieco hiphopu. Na szczęście puścili Erika Pryca i Sijarę, więc mogłam troszkę podensować. Ale niedużo, bo trza było szybko wracać do domu. I tak bym długo nie wytrzymała po tych krótkich szklarskich nocach ;)

A wczoraj też było miło… Jeszcze dzisiaj rano (khm, koło 12) znajdywałam miśki w różnych dziwnych miejscach ;)

I kark mnie boli. Ale dlaczego to już nie wiem…

I bardzo mi miły horoskop dzisiaj na onecie spisali: „Wygląda na to, że dzisiaj spełnią się Twoje pragnienia”. No, zobaczymy ;)

PS: wszystkiego naj, J. ;* (a co się będę… :P )
PS2: dejb, mejla napiszę wieczorem. Teraz jadę do kuzynki do szpitala. Wszystko przez pieprzone kleszcze.

1. Pani K. z t.i. jest doprawdy… dziwna. Nie tłumaczy tego, co mamy zrobić i JAK to mamy zrobić, a potem drze się na Bogu ducha winnych ludzi (m.in. mnie ;))

2. Net mi się rypie, kretyn jeden. Albo chodzi powolutku, jak na spacerku po parku, kiedy masz 8 godzin czasu nim masz wracać do domu; albo w ogóle odmawia współpracy. I jak tu z takim wytrzymać?

3. Dwa dni temu w „Klanie” Grażynka rozmawiała z Bożenką. Ta pierwsza była przerażona, bo dziecko jej wie, czym jest antykoncepcja, do czego służy, a nawet wspomniało o tym, że ktoś z jej klasy „już próbował, ale im nie wyszło”.
Doprawdy, ile ta Bożenka ma lat? Trzynaście? Ja mniej więcej w tym wieku już przestałam czytać „Bravo”…

4. Bosz, ja już chcę do tej Szklarskiej! (I to wcale nie ze względu na to, że mam partnera do łóżka… XD )

nienawidzę być ignorowana…


  • RSS