joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 1.2005

Zamierzam wprowadzić tu parę zmian.
Nie, nie szablon. Chociaż, może też.
Może i hasło.*
Może i inne notki.

Pomysłów mam sporo, więc kto wie, kto wie…?

*To i tak lepiej – wcześniej rozważałam możliwość skasowania bloga. Może jeszcze to zrobię. Wszystko się może zdarzyć.

[nałogowo słucham Joss Stone. mogę cały dzień i dłużej. uwielbiam Jej muzykę.]

O niczym.

6 komentarzy

Egzaminy.
Wczoraj porażka na humanie, dzisiejsze 25 zadań zamkniętych w 20 minut na matematyczno-przyrodniczym. I następne [chyba] 7 otwartych w około 40 minut. Z czego jedno nie zrobione. No to co.
I tak oczekuję z mat.-przyr. ponad 40tu punktów, a z humana niewiele ponad 30.
Zawsze tak: lepiej z przedmiotów ścisłych.
Dlatemu też zrezygnowałam z klasy dziennikarskiej w Trzynastce, na rzecz rozszerzonego niemca [w tej samej szkole]. Z tego jestem znacznie lepsza.

Jutro sprawdzian z niemca. Pouczę się wieczorem, tuż po chemii i biologii.
Nie ma to jak zdolności lingwistyczne – i tzw. umysł ścisły, oczywiście.
Ach, jaka ja jestem zdolna.
Jeszcze troszeczkę takiego zachwycania się nad sobą i będę Narcyzem. Aach :-)

Zimno, jak jasna cholera. Jeśli tak jest w Niebie, to ja się piszę do Piekła.

Jutro dyskoteka. „Tematyczna”. Lata 60., 70., i 80. – podobno. Nie mam się w co ubrać, ale i tak idę. Nie mogę przecież tego przegapić :>
[tu też prosiłabym o pomoc - co było wtedy trędi? może coś jeszcze z szafy uda mi się wygrzebać :) ]

Jedliście kiedyś czekoladę: „mleczną poziomkową i jagodową”? Wsjo w jednym, oczywiście. Polecam. Do tego zielona cytrynowa [nie, to nie pomyłka ;)] herbatka i książka – Niania w Nowym Jorku.
Raj. :)

[a na WinMedPlay kawałki z „Dirty Dancing”Hungry eyes i The time of my life. i fajnie jest…]

1. Na wtorek mieliśmy zadany wiersz do recytacji. Nauczyłam się, i w pewnym momencie na lekcji się zacięłam. Stałam tak przez kilka sekund, a w głowie nie miałam chyba żadnej myśli.
Fajranka mi podpowiedziała, skończyłam, a gdy wróciłam do ławki, nadal jeszcze czułam tą bezmyślność. Dziwne uczucie, doprawdy.
Ale dość częste u mnie, niestety.

2. Nie mam ochoty już się uczyć. Nikt nie ma. Z tym, że mi i tak w głowie pewne rzeczy zostają. I to nie aż tak mało. Nawet złapałam w poniedziałek czwórkę za zadanie [na taką ocenę było - nie, że źle robiłam :P ] z fizyki.
Czyli – [tak właściwie] nie uczę się, ale mam pozytywne efekty?
Trzeba to będzie jeszcze dogłębnie przeanalizować. Bo może to tylko dlatemu, że ja taka cudowna i zdolna jestem. :P

3. Zdarza się, że ktoś mnie czymś zirytuje. Oj, często.
Ale tuż przed tym, jak już zdążę o tym powiedzieć [komukolwiek], przypomina mi się „punkt siódmy”. Wtedy to robię się zła na samą siebie… ale przynajmniej nie mam wyrzutów z tego powodu.

4. [najbardziej interesująca część] Zmieniłam sobie skórkę na gg. I teraz ‚patrzą’ na mnie cudowni Dexter i Dee Dee. Normalnie: mjooooodzio ;)

5. W piątek, prosto z cycatów trafiłam na stronę randki.o2.pl
I co ja zrobiłam? No, oczywiście – wypełniłam pięknie wszystkie rubryczki i kliknęłam „potwierdzam”.
W sobotę już rozmawiałam na gadu z takim jednym studentem [!] anglistyki, całkiem sympatycznym zresztą :P
Aaaaaajjj, teraz spojrzałam jeszcze pod linka „wiadomości”… a tam 5 ‚propozycji’!! :D
Jeszcze by się okazało, że tamto-to było naprawdę dobrym pomysłem ;D
Mam wzięcie, yeah!
:o)

nie mam o czym pisać.
Oznajmię jedynie, iż:
czuję się jak jakiś cholerny przedszkolak.
I proszę nie pytać, dlaczemu.
I tak nie wyjaśnię.
Poza tym, pewnie i tak nie miałabym komu. Prawie z nikim ostatnio nie rozmawiam. Nawet nie chce mi się wysilać.
„Im” – tak właściwie – też nie.

update: 19:21
w ramach nie-wiem-czego, słucham Moloko oraz najnowszej, kitowatej J.Lopez na win. media player, zamiast na winampie i obserwuję „przebieg napięcia w funkcji czasu” na oscyloskopie [nie mam pojęcia, czy to ostatnie napisałam poprawnie; pewnie nie]


  • RSS