joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 11.2004

[haiku: Letnie trawy - wszystko, co zostaje z marzeń.]

Nie poszłam na dzisiejszą „dyskotekę andrzejkową”. Mimo że czekałam na ten „ubaw”. Mimo że naprawdę chętnie bym się wytańczyła i odstresowała.

Irytuje mnie większość mojego otoczenia. Ciągle te same twarze, te same miejsca. Wszystko takie same. Monotonia.
Mumia odwiedziła ostatnio całkiem fajne mieszkanie na ulicy O. Całkiem fajne – stwierdziłam z jej opisu i planu. Otoczenie ponoć też ciekawe.
Ja jestem za.

Nadal mam „okres wspominkowy”. Może nawet właśnie dlatego nie poszłam na tą dyskę… Bo mam z andrzejkami pewne wspomnienia?

A z drugiej strony – muzyka na dyskotekach w szkole raczej mi nie odpowiada. Może i jestem wybredna… ale nie zawsze trzeba iść za głosem tłumu.

Nadal taka sama pogoda.
Nadal nie mam co robić w Sylwka. Ale prawdopodobnie będzie chata wolna ;)

Zimno mi. A jeszcze słyszę, jak na dworze wiatr huczy. Aż mnie „ciary biorą”, czy coś.

W zeszłym tygodniu spostrzegłam na stoliku przy moim biurku kartkę formatu A4 zatytułowaną: Zasady bycia człowiekiem.
Nawet bym to całe przepisała… ale chyba nie miałoby to sensu. Zatem przytoczę tylko te punkty:

4. Lekcja powtarzana jest dopóty, dopóki się jej nie nauczysz.
Każda lekcja zostanie ci zaprezentowana w rozmaitych wersjach, dopóki się jej nie nauczysz. Dopiero gdy ją pojmiesz, przejdziesz do następnej.

7. Inni są po prostu odzwierciedleniem ciebie.
Nie kocha się ani nienawidzi czegoś w innych, jeśli nie kocha się lub nie nienawidzi tego w sobie.

10. Zapomnisz tego wszystkiego.

11. Możesz sobie jednak przypomnieć, kiedy tylko zechcesz.

Czwarty punkt bardzo dobrze rozumiem.
Siódmego – co do nienawiści – przełknąć nie mogę.
Pozostałe dwa tak „o” dodałam :P

[Tym razem to, czego teraz słucham wymienię „w całości”. Być może to trochę tłumaczy mój… dziwny?/melancholijny? nastrój…
Beyonce & Luther Vandross
The closer I get to you;
Placebo Twenty years; Alicia Keys You don’t know my name; Maroon 5 She will be loved; Skunk Anansie Secretly]

Film-zadanie-domowe był niezły. Brutalny: pełno krwi, samobójstw, itp. – przez to też bardzo prawdziwy.
I jeszcze ta kompletna cisza, gdy skończyła się projekcja… Widać na wszystkich film zrobił wrażenie.

Btw – polecam kino w piątkowy wieczór. Jest mnóstwo ludzi. No, chłopaków. Ładnych :D
Mir może poświadczyć :>

Śnieg na ulicy… Przecież dopiero listopad..
Co ja mam robić w Sylwestra?

Wiecie co?
Nikogo/niczego mi w życiu nie brakuje.
W ogóle jest super.
Mam nawet fajną rodzinkę, świetne koleżanki, najlepsze psiapsióły, [conajmniej] jednego przyjaciela, ‚wizję’ przeprowadzki, jednego wroga, sześć figurek Buddy w pd.-zach. strefie mojego pokoju [kłania się Feng Shui], motyle nad łóżkiem, sto dolców w portfelu i trzy różne zapachy kadzidełek w szufladzie.

Czego chcieć więcej?

Była to notka napisana przez dziecko konsumpcjonizmu i konformizmu [jak zwykle, Drak ma rację] :P

Idealnie

10 komentarzy

1. Przeprowadzka prawdopodobnie trochę później. I na jakichś innych warunkach, akceptowanych przez WAM.
Hura!
2. Z polskiego byłam 21 [na ok. 150 os.], z historii nie wiem, a matmę pisałam dopiero dzisiaj – nie była trudna.
3. Gardło mnie bolii.. :(
4. Starszy brat l G. [a tak właściwie - A.] jest słooodki… I tylko ja go widziałam! Ha! :P
5. Gdzieś tak w czerwcu, czy lipcu, ja i J. sporządziłyśmy listę cech idealnego faceta.
Oprócz tego, żeby nas kochał, powinien posiadać następujące cechy [kolejność oraz pisownia zachowana]:
przystojny, inteligentny, dowcipny, odpowiedzialny, romantyczny, oryginalny, opiekuńczy, delikatny, czuły, wrażliwy, bogaty [hyhy ;)], odważny, honorowy, „full service”, maszynka do seksu [nc :D]
wysoki, wysportowany, umięśniony, lekko opalony
blondyn, duże oczy, duże dłonie, pełne usta, fajna klata, bez zarostu, ładne perfumy, nie-łysy, nie-metro
nie-homo, tolerancyjny, tańczyć umieć!, „złota rączka”, gotowanie
boski, tylko mój – wierny, bez nałogów, nie-skąpy, rozmowny, nie-plotkarz, zabawny
[update]
zapomniałyśmy o najważniejszym:
DŁUOGWŁOSY! :D

[oznaczenia tych cech są ściśle tajne, przynajmniej dla... hm. dla prawie wszystkich :P ]

6. Nadal dużo osób mnie wkurza irytuje.
Głupio mi z tym :/ Ale co ja moge poradzić?

Jestem strasznie przygnębiona. Naprawdę, dawno tak się nie czułam. Beznadzieja. Apatia.
Jest po prostu do kitu.
Przeprowadzamy się ok. ferii zimowych.
Niby nie drugi koniec miasta, Polski, czy co. Ale to nie TU. Już nie będę [choćby najmniejszą] częścią tego miejsca.
I co z tego, że wysyp rozkopali – i teraz nawet nie opłaca się tam łazić; co z tego, że [gdzieś od lipca] już nigdy nie zobaczę osób, których nie znoszę [tak, wiem, jeszcze są "zbiegi okoliczności", ale nie o to mi chodzi]; co z tego, że tam będziemy nareszcie free! i że tamto mieszkanko [36mkw/3osoby... ekhm..] jest ładne, remontowane i w ogóle?
I don’t care!!

Ja zostaję.
[Mir, wyrzucaj babcię i dziadka. Kompem się jakoś podzielimy ;* ]

Poza tym, czuję się właśnie jakaś taka cholernie nieszczęśliwa i przez to niepasująca do ‚otoczenia’.
I znowu wszystko mnie wkurza.

Nawet wczorajszy ‚mini-podryw’ mimo, że poprawił mi humor na jakieś pół godziny, nie jest czymś, co.. hm, ja wiem? pociesza?
Ooj… jednak Ktoś by się przydał.. :/

OK. Wracam do fizyki.


  • RSS