Czuję się pusta.
Nie, nie chodzi o to, że kogoś mi brakuje, czy coś w tym stylu. Nie.

Chodzi mniej więcej o to, że nie robię w życiu nic pożytecznego. Nie jestem miła – tylko wredna, czasem objeżdżam innych ludzi. Aha. I jestem powierzchowna.

Zazdroszczę osobom, które wiedzą, co chcą w życiu robić. Bo ja pojęcia nie mam. Nie ma niczego, w czym byłabym naprawdę dobra, lubiła to – i chciała to kontynuować „…i w ogóle”.

Po prostu do kitu.

[poza tym, muszka owocówka - co ma bodajże 8 chromosomów - mi ciągle fruwa przed monitorem. muszę ją zabić. albo ją wyeksmituję. ewentualnie mogę ją pozbawić tych ośmiu chromosomów. ojezó, robię się brutalna. a fe!]