joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 3.2004

1) Ja, jako autorka bloga, nie odpowiadam za komentarze, których nie napisałam. Ani za nick’i, których osoby komentujące użyły.
Komentarzy nie kasuję, chyba że zawierają one np. czyjeś nazwisko lub adres zamieszkania. Tj, dane, których raczej się nie ujawnia w necie.

2) Do Tomka S. – przykro mi, że musiałeś się tak ‚zniżyć’ (jeśli jeszcze się da) i skomentować mi notkę.
Podziwiam twą desperację

Piszę notkę o rozdwojonych końcówkach. Obok siedzi Woytas. Szukam w głowie jakichś ‚przyzwyczajeń’, ale raczej na próżno. Postanawiam więc zapytać:

j: Do czego ja się przyzwyczaiłam mając dwóch braci?
W: Że nigdy nie masz racji…?
j: Nieprawda!

Jak raczej powszechnie wiadomo, mam dwóch braci.
Leszek miał długie włosy. Wojtek – ma – co też powszechnie wiadomo.
W związku z tym już dawno przyzwyczaiłam się do wszystkiego, co z nimi związane: a to z łazienką zajętą na pół godziny, (kiedyś) z Woytasa włosami na mojej szczotce, itp.
Głównie takie ‚problemy kosmetyczne’.
Ja naprawdę zniosę wiele.
I niewiele mnie zaskoczy.
Ale przez tekst Roberta prawie spadłam z krzesła…
„Kurde, chyba mam rozdwojone końcówki…” :)

I
Teoretycznie nie wierzę w horoskopy, senniki, wróżby itp.
Ale znaczenia snów, które miałam, spełniają się tego samego lub następnego dnia.
Serio… :)

II
Ile rzeczy może zmienić się w tydzień?
Coś na pewno.
Na przykład, można zacząć się przekonywać do myśli, której się wypierało od jakiegoś czasu.
I przekonać się, „że wszyscy mieli rację, tylko nie ja”. ;P

3 komentarzy

I
„Aby odkryć, jakie zmiany zaszły w tobie, najlpeiej wróć do miejsca, które jest takie, jak kiedyś…” Nelson Mandela.

Kocham Wrocław.
Ale kocham i Szczecin.
Dopiero tam tak naprawdę uświadomiłam sobie te wszystkie zmiany…

II
W drugiej części notki postanowiłam zająć się lękami lub też fobiami.
Otóż, w moim przypadku nie może być mowy o żadnej fobii.
Przynajmniej tak uważam ;)

Na początku wakacji w 2000 roku zacięłam się w windzie.
I tak mi w pięty poszło, że na 10 piętro łaziłam po schodach, jak jakaś głupia ;)
No, a w maju ’03 jeszcze doszedł do tego ten pożar…
Ale wszystko się kiedyś nudzi, postanowiłam więc, że zrobię sobie małą ‚terapię’.
Pojechałam windą u Leszka – ładną taką, nowoczesną ;)
Później, w Szczecinie – bo komu by się chciało na 22 piętro leźć? :)
Teraz się nie boję, czyli czuję się ‚wyleczona’ :D

Zupełnie innym gatunkiem ‚bania się’ jest ‚brzydzenie się’.
Oooo… brzydzę się owadów.
Jak można mieć takie cienkie nóżki i w ogóle…? fu! ;)
Tego obrzydzenia chyba nie przełamię… :>

Nogi :D

1 komentarz

Wspomnienie z poniedziałku.

Do szkoły poszłam w czarnej mini, żeby jakoś „uczcić” me urodzinki.
W pewnym momencie jednak, moja „wiara w nogi”, że tak to nazwę; została zachwiana.
Powiedziałam o tym dziewczynom, które oczywiście zaprzeczyły :)
A że miałyśmy zastępstwo z wuefu z panem K., Jagoda wypaliła do niego:
- Proszę pana, czy ona (of kors, ja) ma ładne nogi?
Odrobinę mnie przytkało i oczywiście „moje policzki zapłonęły” – jak by to powiedziała firanka ;)
Na swoje szczęście, pan K. powiedział, że tak… :D

Notka

Brak komentarzy

Teoretycznie to mój blog i mogę tu pisać, co chcę.
Ale nie piszę.
A jak już coś piszę, to staram się pisać tak, żeby dobrze było czytać odbiorcom, tj. jakimś ciekawym (?) językiem i w miarę krótko i rzeczowo.
Przynajmniej tak mi się wydaje ;)
Czy to znaczy, że piszę pod publiczkę? :/

Layout jest w pewnym sensie mojej roboty.
Tj. ja wstawiłam ten obraz (by S. Dali) i pozmieniałam kolorki linków.
Reszta nie moja.

Zaczekajcie kilka dni, zajmę się zmianą kolorów podstron. Tego nie lubię najbardziej – żmudna i trochę bezsensowna robota :/

A jak Wam się podoba? (strona główna, of kors :)

Sialalala, czekam na życzenia urodzinowe :>

Jak na razie, abstynencji koniec.
Komputer w częściach leży na łóżku Woytasa i powoli zaczynam się przyzwyczajać do nowych ustawień.

Egzaminy były, nie da się ukryć.
Nie poszło mi ani nadzwyczaj dobrze, ani za bardzo źle.

Jagoda nadal mnie swata.. no cóż, zaczynam się przyzwyczajać ;)
Myślę, że w szkole ‚trwam’ tylko dzięki tym naszym >karteczkom< na których dowiaduję się.. hm, ciekawych rzeczy :>

Nudzę się potwornie, ale nie na tyle, żeby iść dalej mordować Żeromskiego, który i tak, notabene, nie żyje :)


  • RSS