joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 11.2003

1) Ogarnął mnie lekki sentyment grudniowo-świąteczny.

Notka ta wyglądała w wersji pierwotnej zupełnie inaczej niż wygląda.
Była niesamowicie sentymentalna, w stylu ‚notki rocznicowej’ lub ‚notki podsumowującej rok’.
Ale zacięłam się na niej i nie mogłam ruszyć do przodu. Uznałam więc, że zachowam ją na inną okazję, a teraz napiszę coś innego.

2) „Król Lew” nie jest ani trochę smutny. Zwłaszcza, gdy ogląda się go z Benią i Natalią, a do tego jeszcze rozmawia, a nie koncentruje na filmie. Próbowałam nawet dojrzeć coś smutnego w tej słynnej scenie, kiedy ginie Mufasa, ale nie dałam rady – nie z Benią siedzącą obok :)
Później oglądałyśmy „Na fali”. Jedyny wniosek z tego filmu, jaki wyciągnęłam to taki, że chciałabym skoczyć ze spadochronem.
Tuż tuż przed jedenastą zrobiłyśmy szybciutko coś w rodzaju wróżb.
Pamiętam tylko, że skoro wybrałam morze, a nie góry, jestem marzycielką.
A niech im będzie.
W każdym razie, wczorajszy wieczór był udany :)

Dlaczego, gdy mamy w szkole ‚dyskoteki’, leci techno i hip hop?
Bo, wg Jagody :) , „dance to zbyt dobra muzyka jak na naszą szkołę”.
Możliwe.
Ale dlaczego w takim razie muszą puszczać techno??
Ohyda :/

Zdzira

Brak komentarzy

Dziewczynom udało się mnie namówić i poszłam na tą ‚dyskotekę’.
Założyłam czarną skórzaną mini, a do niej glany i wybyłam.
Idąc tak w stronę szkoły cieszyłam się, że nie pomalowałam sobie oczu ciemnym cieniem.
Prawdę mówiąc i bez tego czułam, że wyglądam jak dziwka ;]

Oczywiście, na wróżby nie zdążyłam -> przykro mi, Tomek ;)
Na szczęście jutro będą ‚true’ andrzejki at Benia’s.

Wojtek jakimś cholerrrnym cudem dostał za darmo bilety na Iron Maiden dzień czy dwa po tym, jak swój sprzedał!
Cholerny szczęściarz :)
Przynajmniej mam kompa wolnego i nareszcie obejrzę sobie tego ‚Johna Malkovicha’ :)

Ble

1 komentarz

1) Otrzymałam kilka dni temu zarzut, że ‚dawno nie pisałam’.
Wyjaśniam – teraz, jeżeli nie mam nic do napisania, nie piszę.
Możliwe, że chcę wszystko, co się wydarzyło zachować dla siebie – jestem przebrzydła egoistka, wiem. Ale co mi tam…

2) Czuję się psychicznie podłamana, i to dość solidnie.
Dostałam dwóję ze sprawdzianu z chemii.
Dwóję, której nie mogę poprawić!!!
Ponoć poprawiać można tylko niepozytywne oceny.
Przepraszam bardzo: czy DWÓJA to pozytywna ocena??
Chyba znielubię chemię.

3) Nie mam najmniejszej ochoty wybierać się na dzisiejszą ‚dyskotekę andrzejkową’ w szkole.
Już ja znam te dyskoteki: łup! łup! łup!
Gdzie się podziały tradycje andrzejkowe?
Gdzie wróżby?
Gdzie ten ‚dreszczyk emocji’ podczas wróżb?
I gdzie, do cholery, mój pamiętnik?!?!

4) Nienawidzę jak ktoś mną dyryguje.
Jak ktoś mówi, co mam robić.
Nic bardziej mnie nie irytuje.

BT

5 komentarzy

A co byście powiedzieli na to, że zakochałam się w …?
Kurde, nie dam rady.
Nie powiem tego ‚na forum’.
Grr..

Dziecko

1 komentarz

1) W niedzielę, przed wyjściem na miasto, umalowałam sobie paznokcie.
Mimo, że to lakier bezbarwny, czuję się jak dziesięciolatka, która dorwała się do kosmetyków mamy i upacykowała się, żeby wyglądać starzej. Makijaż też sobie niby zrobiłam, ale głównie polegał on na ‚podkreśleniu’ oczu.
I tak nadal się czuję jak ta 10-latka :]

2) Około 4 nad ranem obudziłam się – miałam sen a’la Kuba Rozpruwacz (na pewno po tym „Z piekła rodem”) z tym, że to ja miałam być następną ofiarą.
Niby tylko sen, ale bałam się, że jak tylko zamknę oczy, przyleci jakiś facet z maską aniołka i mnie zasztyletuje (powtórka ze starożytnego Rzymu).
Ponownie zasnęłam dopiero po godzinie, starając się myśleć o czymś/kimś dobrym/miłym/kojącym dla duszy.

Rozmowy5

1 komentarz

Osoby:
Ja (J)
W (W)

Idziemy z Wojtkiem na przystanek. Wojtek ‚pruje’ jak cholera, więc zostałam w tyle
J: Zaczekaj no, ciemny!
W: Co, jasna cholero?

„Mam tak samo jak ty
Miasto moje, a w nim
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny…”

Umówieni dzisiaj z Jolką na mieście, spóźniliśmy się piętnaście minut. Na szczęście, Jolka też :)
Zaszliśmy do Piramidy ok. 14. Po nas, w różnych odstępach czasu, przybiło jeszcze mnóstwo innych osób, którym nie chciało się dziś gotować – zrozumiałe.
Żarcia było mnóstwo – jakieś trzy rodzaje mięsa, dwa ryżu, ziemniaków, sałatki i sosy – cała piramida ;)
Później wspięliśmy się na wieżę kościoła św. Elżbiety – panorama miasta jest piękna.
Po stoczeniu się ze schodów, zawitaliśmy do Empiku, gdzie nabyłam książkę pt.: „Krzywe 10″ pani E. Nowak (jescze nie zaczęłam czytać).

Ogólne wnioski:
1) Wrocław jest piękny – cały rok :)
2) na autobus K trzeba wychodzić wcześniej, niż się zamierza
3) do Piramidy należy zabierać dużo osób do jedzenia.

.. we mnie.
Lay’a nie mam zamiaru zmieniać, jeśli kto ciekaw.
Wczoraj ściągnęłam piosenkę Placebo „Special needs”.
I podoba mi się.
Choć nie lubię Placebo.
Ostatnimi czasy tak miewam – nie lubię, ale piosenek słucham.
Ale co tam.

Jagoda – jestem marzycielką, nie realistką. To najlepszy dowód na to, że nie znasz mnie :]

Morze, Muzyka…

1 komentarz

Słucham muzyki z „Piratów…”.
Jak zamykam oczy, widzę ogromne morze lub ocean pełne fal, statek Santa Marię i pod wpływem tej wizji mimowolnie na me usta wypływa uśmiech.
Dziwi mnie to.
Jak muzyka to ‚potrafi’.
To, czyli, że wywołuje u mnie takie obrazy.
Jest to piękne.

Dlatego chciałabym umieć tworzyć muzykę, zwł. do filmów.
Żeby ludzie mogli coś takiego przeżywać, słuchając moich utworów :)


  • RSS