joaa.

no hidden catch, no strings attached. just words.

Wpisy z okresu: 2.2003

Na przerwie po sztuce wraz Vequare i Miriam pomyślałyśmy, jak by to było, gdyby w szkole uczyły nas postacie z WP. Oto „rezultat” tej przerwy:
matma – Gandalf
wychowawca – Gandalf
historia – Drzewiec
polski – Saruman
wf – Aragorn
biola – Legolas
sztuka (zabijania) – Aragorn
języki obce – Frodo
pielęgniarka – Sam
fizyka – Gandalf
chemia – Merry i Pippin
ochroniarz – Gimli
religia – Galadriela
KOSS – Elrond
geografia – wszyscy, bo wszyscy robili se wycieczki i się znają :)

A raczej o śmierci.
Niemiec. Pani w pewnym momencie rzuciła, że chyba gorzej się zachowujemy niż chłopacy. To my się pytamy: „a którzy najgorzej? Grzelo?”. No i potem jakoś tak prześliznęło się o tym, jakie on i inni mają sytuacje w rodzinie, aż w końcu dotarło do tego, że ludizie wyprowadzają się z osiedla, bo tu był cmentarz (jest), albo popełniają samobójstwa. Najczęściej skaczą z balkonów czy okien. Ja nie lubię takich wiadomości, więc z reguły nie słucham ich, jak się mówi na podwórku, czy gdzieś, gdzie mówi się o tym, jakby pies zjadł kanarka, a nie o śmierci człowieka. Ja nie potrafiłabym popełnić samobójstwa – bałabym się, a jak już to chciałabym umrzeć szybko, żeby jak najmniej bolało. Czyli nie podcięcie żył (ohyda), powiesić się, skoczyć z balkonu czy okna (za długie). Chciałabym umrzeć jak lub jako bohaterka, która czegoś dokonała w życiu, sprawiła, że było ono lepsze…

Dzisiaj rano tak źle nie jest, mam na dziewiątą, peka z matmy :) … i plastykę, na którą (jak mi się wydaje) zrobiłam całkiem ładny rysunek.

Dentyści nie są do końca tacy źli. Chociaż wolałabym wszystkie zęby mieć od razu zrobione… :)

Zbudziłam się, nie było źle,
za oknem brzask, śnieg zaspana ulica
w tramwaju tłum, za ścianą śpiew i jajecznica…

No, może nie od razu depresja, ale przygnębienie.
Jest Tłusty Czwartek. Wszyscy ludzie opychają się pączkami i chrustem… W szkole ugryzłam chyba trzy czy cztery pączki, w domu zjadłam jednego, a jeszcze dwa na mnie czekają. Tak teraz się zastanawiam z jakiej to okazji, właściwie jest ten Tłusty Czwartek?
No nie wiem.
A gorsze jest to, że idę dziś na siódmą do dentysty, a jutro mam peka z matmy i chemię :(
W każdym razie nic mi się nie chce, nawet czytać (o, a to już problem :) Z Powrotu Króla zostały mi już tylko dodatki – i znoof się pewnie popłaczę podczas śmierci Aragorna… ;)

No. Oglądałam dziś znoof Dwie Wieże i, oczywiście, niemal całe przepłakałam… :)
Chociaż ze mną nie jest jeszcze tak źle jak z innymi dziewczynami – Alka oglądała film chyba z siedem razy :) Też bym tyle, a nawet miała na koncie, gdybym tylko oglądała codziennie (dałabym radę :)
Ha, zwalam się z Marlin i Tinuviel do Miriam w sobotę na film z Viggo.
Fajnie jest być faratką, cboćby z miłości… lub uwielbienia. Nie wiem już z jakiego powodu, ale podoba mi się to :D
Miałam wczoraj wenę, ale kiepską – zapisałam tylko pięć stron zeszytu.

O Boże, jutro sprawdzian z histy!
God, please, bless me!
Nienawidzę szkoły – sama mogłabym się więcej nauczyć i miałabym więcej wolnego czasu, no i żadnych sprawdzianów… :)

Solaris… Film jak film, ale niewiele z niego zrozumiałam :)
Ważniejsza rzecz dla mnie stała się przed seansem. Zapytałam się kasjerki, czy jak to się tam nazywa, czy byłaby możliwość otrzymania plakatu z WPTT, gdyż marzę o takim na urodziny (8 marca). No i ta babka powiedziała, że mam przyjść za kilka dni i wtedy dostanę!!!!!!!!! Taka byłam po tym hepi, że aż skakałam po holu kina. Miriam pojedzie ze mną, tesh chce siem załapać, a sama… Uupsss… Miałam nie pisać! :)))) No to nie napiszę, zostańcie w niewiedzy aż do dnia, w którym (mam nadzieję) jej słowa się spełnią.

Qrde, jutro peka z bioli – powinnam się uczyć :(((

Acha, zapomniałam – ten tytuł to żart :) Przypomniała mi się bowiem reakcja Vequare, gdzy zaczęła pojmować ułamki :)))

Siedziałam z Miriam na religii. Miałyśmy wypisać całe „ojcze nasz” i pod spodem napisać, co każdy wers może znaczyć, czy jakoś tak. Oto, co napisałam: (uwaga, część dopisków są Miriam!)

Ojcze nasz, któryś jest w niebie
Wujcio jeszcze żyje!
Święć się imię Twoje
Ładne masz imię :)
Przyjdź Królestwo Twoje
Mój Orthank jest zajęty :(
Bądź wola Twoja
Nasz gość, nasz pan
Jako w niebie, tak i na ziemi
Zimno i błękitne chmurki :)
Chleba naszego daj nam dzisiaj
Głodna jestem!
I odpuść nam nasze winy
Sorry za tych orków
Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom
Żaden nie przeżył :)
I nie wódź nas na pokuszenie
Kuś, kuś!
Ale nas zbaw ode złego
Może kiedyś będziemy dobrzy…

Idziemy w poniedziałek do Heliosa. Na „Solaris”. Nie wiem, co o tym myśleć – nie znam książki, więc nie potrafię osądzić, czy dobrze, czy nie.

Nienawidzem chemika! Ten idiota zapisał nam sprawdzian w przeddzień moich urodzin – na 7 marca! Grr…

Weszłam na: sonda.pl

I zrobiłam se sondę:

Ból…

Brak komentarzy

Ciężki mi na sercu… Wiem czemu:
Nie mam nikogo, jestem sama, bardzo sama. Przychodzą mi do głowy słowa pewnej piosenki:
„You never konw, what you have, till it’s gone…”
Och, jak bardzo one są prawdziwe!

Ale nie powinnam się dołować: jutro piątek!
Ale też chemia :(
Och, jak mi źle, chyba się jutro tak poczuję… ;)
Ha, w sobotę na pewno tak będzie: dentysta mi się kłania. :( I to o dziewiątej rano :,(
Chciałabym się zakochać…


  • RSS