|
|
peace love volleyball "Grzesiu, już nie tylko Mama Cię kocha!" Zrobiłam, jak mówiłam. Największy dekolt, jaki mam w posiadaniu, został wytoczony. I istotnie - miałam spokój. Oraz jeden taniec, za którym jednak tęskniłam. W KK się ostatecznie nie zjawiłam z przyczyn, których już nie pamiętam. Koło? Brak o.t.? Mecz?* Żałuję strasznie, bo nie dość, że miałam aż trzy okazje, to jeszcze za tą ostatnią - wygraną - nastąpiłoby spotkanie. Miałoby to jakiekolwiek znaczenie? - Nie, ale dopięłabym swego. Na sczęście w przyszłym sezonie i KK będzie ciekawsze, i On wśród Ptaków, toteż należy pilnować terminów ;D Cóż dalej... Jedna randka w maju, druga w czerwcu. Obie pozbawione powtórek, a teraz i dowodów zbrodni (kochany telefon - czyżby wirus? - kasuje smsy), niemniej jednak wspominam dobrze. Potem do Wrocławia przybyły szarańcze. Trzy dni z życia wyjęte. I to trzy dni przed trzema dniami ostatnich egzaminów w sesji. Ponownie sięgnęłam gwiazd - tym razem już wręcz legend - a do hat tricka zabrakło tylko W. - no, ale Jego w ogóle na meczach nie było. Nie ma sprawy, nadrobię w sezonie ligowym. Oraz część druga - w Mekce. Chryste. I cóż, że było koszmarnie gorąco, że pot lał się ze mnie strumieniami, że byłyśmy tylko we 3+Ma, że nie 'dorywałyśmy' nikogo, że Mentos pewnie niczego nie widział, że studio było hen-daleko? MEKKA - i nic więcej nie zamierzam dodawać, bo nie potrafię tego opisać, a ktoś, kto nie rozumie, nie zrozumie i tak. Zostaję. Odchodzę. KK. Hiszpania. Tylko nadrobię. Kończę "triumwirat". Potencjał. Możliwości. PAUZA. Może wypali weekend w B.? Wierz mi, będę naciskać :) * Już skojarzyłam. Mecz w KK odbył się w piątek - w taki zwykły piątek, gdy na uczelni siedziałam do 19 - gdzież myśl o zdążeniu do KK na mecz o tejże godzinie?! ♪ The fame monster (cd) Lady GaGa, (oraz "leśowo") Can't fight this feeling Sophie Ellis-Bextor, Junior Caldera; Who wants to be alone Nelly Furtado, Tiesto by joaa | 2010-07-19 00:28:00 | skomentuj! (1) Określanie ogranicza Którejś grudniowej nocy obudziłam się. Ocknęłam się na siedząco, z niemal całkowicie zerwanym ze ściany zdjęciem w dłoniach. Nazajutrz przyjrzałam się reszcie zdjęć, które powiesiłam, niektóre bardzo dawno temu. Stwierdziłam, że równie dobrze mogłabym je wszystkie zerwać i wyrzucić. To już minęło. I nic dla mnie nie znaczy. Z okazji świątecznych porządków przejrzałam i uporządkowałam szuflady. Znalazłam płyty z filmem oraz zdjęciami ze studniówki i sentymentalizm powrócił. Odnoszę wrażenie, że Oskar miał rację. Wszystkie złe i niecne uczynki odznaczają się na twarzy. Wiecznie marudzę, że w liceum byłam 'taka ładna', a teraz... Teraz bywam ładna. A to i tak rzadko. Choć ostatnio słyszałam, że jestem 'śliczna i onieśmielająca'. Z racji miejsca, czasu i okoliczności nie potraktowałam tego zbyt poważnie. Jednak gdy wreszcie znalazłam się w domu, zastanowiłam się nad tymi słowami. Co mi po tym, że... skoro i tak... i przecież... Następnym razem na wyjście założę po prostu duży dekolt. Wolę, żeby mój 'rozmówca' się weń wgapiał niż pierdolił takie od-rzeczy. Dzięki temu i jemu będzie miło, a i ja będę miała spokojną głowę. Tego typu wynurzenia powodują, że się nad tym zastanawiam, a wtedy pytam siebie dlaczego no? dlaczego? i przeglądam w głowie statystyki, w których moje imię i nazwisko figuruje gdzieś na szarym końcu. Co gorsza, nie zmienią się one zbyt prędko, bo wystarczy jedno podejrzenie, że zauważyłam coś cieplejszego - i natychmiast następuje przemiana w wynudzonego mopsa. Bo chyba jednak nie mam na to ochoty... Mam za to przeogromną ochotę na kolejne spotkanie KK - Reso. Obyśmy wygrali, wtedy łatwiej będzie Go dorwać. Choć ostatnio już mogłam to zrobić, gdyby nie to, że oślepłam i nie wiedziałam, że to On (a nawet przystanął, gdy nas zobaczył...), a Aśka nie raczyła mnie wypchnąć, żebym mogła odstawić piękne, klasyczne Jezioro Łabędzie na posadzce Azotów. Dlatego wyrwę Ją na play-offy. Olka też powinna się zgodzić. Szkoda, że Karola i Stefan mieszkają tak daleko, wtedy miałabym już niemal gwarancję dorwania, a wręcz i wyrwania, a także siarę w gratisie. Cóż, następna będzie w takim razie dopiero w czerwcu. Już się nie mogę doczekać. Kto by pomyślał, że mówienie wprost, prostymi słowami i trochę prawdomówności poprawia pamięć? Cieszy mnie to, bo to znaczy, że dotrzymujesz słowa. Ja nawet pamiętam, kiedy padły te słowa, ta obietnica. I co stało się potem, i jeszcze później. I jeszcze później. Jak szczęśliwa się poczułam, kiedy zorientowałam się, że naprawdę mam to już gdzieś. by joaa | 2010-03-15 00:48:20 | skomentuj! (0) Paralelizm światowy Dawno już nie było tak wyraźnej różnicy między życiem "zawodowym" a "prywatnym". Jedno zupełnie entropiczne, zresztą jak zawsze, drugie wywrócone do góry nogami, jak rzadko. Z dnia na dzień. Co wpływa na życie drugie. Pierwsze niestabilne, a potrwa to jeszcze długo-długo. Ale co poradzę? C'est la vie podobno. Nie, nie chce mi się dalej pisać. Właśnie pokłóciłam się z Mą. Po raz dwudziesty w tym tygodniu. Jak zawsze o pierdołę i z mojej winy. Że też ja muszę być taką czarną owcą. Może dzięki arkadii znajdzie się i trzecie życie. Tym razem takie fajne. Ma ktoś na zbyciu komputer? Potrzebny mi jak cholera. ♪ Beyoncé Sasha Fierce (cd) by joaa | 2009-10-17 23:33:41 | skomentuj! (0) |
księga gości ja austausch fan czytam piękna strona sportu repra pudelek 2010 sierpień lipiec marzec 2009 październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń blog.pl |